Szkoła Walki Wręcz i Samoobrony
Końcowa faza rzutu
Zasada Vivartha jest jedną z trzech podstawowych zasad,
na których opiera się metoda treningu, technika i taktyka walki.
Wyjaśnię teraz skąd pochodzi samo słowo, jaka jest jego historia
i w jaki sposób jego sens przekłada się na praktykę.
W najprostszym znaczeniu sanskryckie słowo vivartha oznacza zasadę, zgodnie z którą pewne rzeczy w przyrodzie odbywają się w ruchu skrętnym. W otoczeniu można znaleźć sporo przykładów takich zjawisk. Woda odpływająca z wanny nie wpada do otworu po torze wyglądającym na najkrótszy, ale tworzy wir. Wiatr wpadający w załom muru kręci liśćmi, które unosi. To samo zjawisko w większej skali daje trąbę powietrzną, generującą olbrzymią energię.
W ruchu wirowym ważny jest efekt "oka cyklonu" - środek obrotu,
czyli jakby źródło całej tej energii - to miejsce, które w samym
obrocie bezpośrednio nie uczestniczy.
Końcowa faza rzutu przez siebie w tył
z poświęceniem równowagi.
W oku cyklonu jest spokojnie,
a w samym środku wiru wodnego nie ma wody. Środek obrotu jest jakby
jego podstawową przyczyną - źródłem jego siły.
Obserwowanie tego nieruchomego środka sprawiło, że słowa vivartha zaczęto używać w nieco szerszym sensie - na określenie przyczyny, która wywołując skutek, sama pozostaje tym skutkiem nie zmieniana. Właśnie tak, jak oko cyklonu, które umożliwia ruch powietrza, ale samo nie jest przez cyklon poruszane.
W technice walki uzyskuje się ten efekt przez zastosowanie rotacji i intuicyjne wyczucie najlepszego środka obrotu. Najlepiej widać to przy dźwigniach i rzutach. Przy dobrym rzucie powinno się mieć wrażenie, że rzucający właściwie niczego nie zrobił, a rzucany poleciał sam. Nie został pociągnięty, ani podniesiony. Nie ma szarpnięcia, ani żadnego momentu, w którym można by zastosować opór. Rzut powinien jakby "dziać się sam". Wykonując rzut nie unosisz, tylko się wkręcasz i przewijasz przeciwnika. Właściwie nie tyle przez własne biodro, bark, czy udo, ale właśnie przez tę niewidzialną oś obrotu. Nie wysiłek mięśni, ale wyczucie tej osi powinno być źródłem dynamiki rzutu. Podobnie jest przy większości dźwigni. Zastosowanie dźwigni jest możliwe mimo oporu dzięki odpowiednio dobranemu ruchowi skrętnemu. Jeżeli oś obrotu jest dobrze uchwycona, ma się wrażenie, że dźwignia jakby "robi się sama".
Końcowa faza rzutu z przejściem do trzymania
w parterze.
W przyrodzie pojawienie się vivartha wynika ze stopniowego
sumowania się różnych czynników. Trąba powietrzna nie powstaje nagle
i nie daje się wywołać sztucznie. Pojawi się, kiedy ze względu
na warunki otoczenia po prostu ma się pojawić. I wtedy (ale nie
wcześniej) nie ma siły, która by była zdolna to zjawisko zatrzymać.
Podobnie powinno być z techniką dźwigni i rzutu - nie chodzi o to,
żeby zrobić je szybko, czy użyć do tego siły. Wykonanie takiej
techniki powinno być efektem podążania za przeciwnikiem.
Pójścia za jego ruchem i pociągnięcia tego ruchu dalej,
aż do jego konsekwencji w postaci pojawienia się "wiru",
który skończy się rzutem, dźwignią albo pozbawieniem przeciwnika
równowagi. Takiej techniki nie można starać się zrobić, ani
nie można jej w żaden sposób zaplanować. Pojawia się sama,
bo wynika z ustawienia i z kierunków działających sił.
Wykorzystanie zasady vivartha pozwala na wykonanie rzutu
lub dźwigni praktycznie niezależnie od siły jaką dysponujemy.
Oczywiście w praktyce nie zawsze możliwe jest zrealizowanie tej zasady w sposób idealny. W prawdziwej lub treningowej wolnej walce szarpanie, opór i nieczyste, siłowe wykonania mogą pojawić się zawsze, jednak celem do którego się dąży w treningu jest jak najlepsze intuicyjne wyczucie i wykorzystanie tej zasady.