Szkoła Walki Wręcz i Samoobrony
Kontrolowane kopnięcie w krocze podczas slow game
Jeśli spytasz rajdowego kierowcę, jak się czuje,
kiedy jazda idzie mu dobrze, opisze on stan umysłu, będący połączeniem
swobody, dynamizmu i skupienia. Opis podobnego stanu dostaniesz
od szachisty, który mówi o swoim dobrym meczu. Wszystko jedno,
czy mowa o zaabsorbowaniu malowaniem, jazdą samochodem czy grą,
jeśli idzie to dobrze, stan umysłu jest zawsze podobny.
W zasadzie każdy rodzaj aktywności - pisanie, malowanie, taniec, walka, muzyka - może dać nam to, co się określa jako flow. Jest to stan, w którym zapominamy o wszystkim innym podążając za naszą czynnością i wkładając w nią całą uwagę.
Do uzyskania flow potrzebna jest techniczna biegłość, ale flow to dużo więcej niż perfekcyjne odtwarzanie. Tak naprawdę, to przywiązanie do samej techniki, do odtworzenia tego, czego się wyuczyliśmy, oddala nas od flow, zamiast przybliżać. W stanie, o którym mowa nie koncentrujemy się na sposobie wykonania czynności, ale jakby przeskakujemy ponad techniką. W pewnym sensie czynności wykonują się same. Nie tyle sterujemy "tym", ile "to" przez nas ma przepływać.
Jeśli jest to walka, nie ma w tym agresji, chęci wygrania,
rywalizacji, obawy, dumy, pragnienia popisania się umiejętnościami,
sprawdzenia się czy przywiązania do jakiegoś technicznego zadania.
We flow nie ma miejsca na oczekiwanie nagrody, czy na pragnienie
bycia lepszym od innych. Flow ma wiele wspólnego z perfekcją,
ale jest to coś całkiem innego niż perfekcjonizm. Robimy to nie po to,
żeby nas doceniono, albo żeby lepiej myśleć o sobie. Robimy to,
bo robiąc to zapominamy o sobie. Po prostu reagujemy spontanicznie
na zmieniającą się sytuację, wkładamy maksimum energii i ta energia
daje nam stan nieporównywalny z niczym innym. Ruch jest dynamiczny
i harmonijny jednocześnie. Każdy kolejny ruch wynika z poprzedniego
- nie ma planu, nie ma elementów wykutych na pamięć, żadnych "odruchów",
"wyuczonych genialnych kombinacji" czy innych elementów w ten czy
inny sposób pokrewnych pojęciu tresury. Flow to swobodny przepływ.
To ważne.
Unik przed prawym ciosem zamachowym
W sztukach walki bardzo często możemy
spotkać się z czymś odwrotnym. Możemy na przykład usłyszeć "to musi
być odruch. Powtarzasz to tysiąc, dziesięć tysięcy razy i wtedy w tej
sytuacji bez wahania to robisz" albo "ta kombinacja jest tak doskonała,
że jeśli ją wyćwiczysz, to nie ma przed nią obrony". Zwykle jeśli
przyjrzysz się temu bliżej okaże się, że pomysł takiego treningu miał
związek z jakąś formą podporządkowania trenujących zewnętrznemu efektowi.
Na przykład mamy grupę poborowych żołnierzy (którzy tak naprawdę może
wcale nie chcą walczyć) i mamy ich wyuczyć na pamięć czegoś, co oni
wykonają wtedy, kiedy my będziemy potrzebować, by to wykonali.
Albo grupę ludzi którzy chcą się szybko nauczyć "czegoś praktycznego"
bo są przestraszeni, że ich ktoś napadnie. I wtedy sprzedaje im się
taką "cudowną serię ciosów". Wyuczysz się takiej serii i masz to z głowy.
Albo mamy sportowca, który musi "zrobić wynik", żeby klub dostał dotacje.
Ma być maszyną. Programujemy maszynę, stawiamy w miejscu, gdzie ma działać,
ruchamiamy i ona działa. Wykonuje to, do czego została zaprogramowana.
Kłopot w tym, że sama maszyna w gruncie rzeczy niewiele ma z tego
i dlatego coś takiego jest zupełnym przeciwieństwem flow. We flow
reagowanie nie może być wyuczone na pamięć. Nie chodzi o to, żebyś był
wytresowany. Chodzi o to, żebyś działał spontanicznie, reagując na każdy
moment w niepowtarzalny sposób. Nie planujesz działania z góry.
Nie wchodzisz z niczym gotowym. Nie odtwarzasz. Po prostu reakcja na to,
co się dzieje dalej dalej dalej...
Slow game.
Obrona przed kontrolowanym kopnięciem przeprostowującym staw kolanowy.
Stan flow łatwiej jest uzyskać w czynnościach angażujących
silnie naszą aktywność, niż w sytuacjach statycznych albo w bezczynności.
Bierny odpoczynek, lub wpatrywanie się w czynności wykonywane przez innych
są odwrotnością flow i tak naprawdę mimo, że wyglądają na relaks powiększają
tylko frustrację. Jesteśmy przystosowani raczej do spontanicznego, aktywnego
reagowania na zmianę.
Pewne rodzaje aktywności łatwiej wywołują stan flow niż inne. Czynność łatwiej wywoła ten stan, jeśli jej charakter pozwala od razu zweryfikować jakość naszego działania. Łatwiej jest uzyskać flow grając w tenisa z żywą osobą, niż odbijając piłkę o ścianę. W sztukach walki łatwiej to poczuć w wolnej walce, lub w walce zadaniowej, trudniej w ćwiczeniu kombinacji technik z partnerem, jeszcze trudniej w ćwiczeniu form (kata), a już praktycznie niemożliwe jest odczucie tego kiedy się stoi w szeregu i wykonuje jakieś ruchy na komendę w rytm liczenia.
Jeśli partner nie przeciwdziała nam w żaden sposób, to flow się nie pojawi. Absolutnie koniecznym warunkiem jest tu element nieprzewidywalności, niepowtarzalności, konieczności zmieniania decyzji i modyfikowania ich w trakcie działania.
Stan flow nie pojawi się, jeśli twoje działanie jest jakąś formą rywalizacji i bardzo zależy ci na dobrym wyniku. Działanie jest wówczas zbyt przywiązane do wyobrażeń zysku i straty, aby mogło pojawić się jakieś wewnętrzne uwolnienie i luz. W takiej sytuacji raczej nie skupisz się na akcjach mało ryzykownych, będziesz używał sprawdzonych rozwiązań, działał schematycznie i w ten czy inny sposób się zablokujesz. Flow wymaga raczej skupienia się na samym działaniu, niż na tym co przez to działanie zamierzamy osiągnąć.
Pewne osoby osiągają ten stan łatwiej niż inne. Jednak uchwycenie tego stanu w jednej sytuacji powoduje, że we wszystkich innych sytuacjach też uchwycisz go łatwiej. Można powiedzieć, że trenujemy walkę, żeby uchwycić flow. Można powiedzieć inaczej - że szukamy flow żeby skuteczniej walczyć. Z perspektywy, o której piszemy takie rozróżnienie nie ma sensu. Robimy to co robimy. To wszystko.